czwartek, 28 lipca 2016

Fit and healthy lifestyle - jak zacząć?

Hejka :D

Dam Wam dzisiaj kilka ważnych rad, które są przydatne, gdy rozpoczynamy przygodę z dietami, treningami (tak wiem, dobra kolejność postów ;)). #fitlifestyle

Najgorzej jest zacząć (nie tylko, jeśli chodzi o rozpoczęcie zdrowego stylu życia), to wiemy nie od dziś. Ludzie z natury są leniwi i boją się zmian. Chcą ładnie wyglądać, ale najlepiej, by nic nie robić ;) nie wspomnę o tym, jak dużo ludzi boi się aktywności fizycznej, wysiłku! :O Jednak wielu przezwycięża ten strach albo przynajmniej próbuje :)
Dostaję dużo wiadomości, w których piszecie, że nie wiecie jak zacząć. W wielu przypadkach motywacji nie brakuje, brakuje chęci... Postaram się w tym poście odpowiedzieć na to pytanie.

czwartek, 21 lipca 2016

Trening w domu? Czemu nie! :)

Gdy już decydujemy się na pracę nad własnym ciałem (mowa o treningach siłowych, interwałowych, aerobowych), musimy wybrać miejsce, w którym będziemy wykonywać ćwiczenia. Może to być siłownia, jakaś sala korekcyjna, park - wariantów jest wiele. Może to być również dom :) Początkujący najczęściej wybierają tę ostatnią opcję. Wiadomo, na początku mało kto jest pewny siebie w tej dziedzinie. Czasem jest to też spowodowane zaniżoną samooceną i brakiem chęci do wykonywania ćwiczeń w miejscu publicznym. Powodów jest wiele, ale nie na to chcę zwrócić uwagę w tym poście. 


Ponoć wszystko ma zalety i wady. Dla mnie trening w domu nie ma żadnych wad! :D Przedstawię Wam zalety treningu w domu, porównując go do treningu na siłowni. 

ZALETY TRENINGU W DOMU
  • większy komfort, wygoda, swoboda - nie trzeba przejmować się tym, jakie robić miny, by nie wyglądać dziwacznie; nie trzeba się jakoś specjalnie ogarniać - wyglądasz jak chcesz, robisz co chcesz
  • spokój - nie martwisz się tym, że ktoś się na Ciebie gapi :) nikt Ci nie przeszkadza, nie komentuje, nie zagaduje - brak presji ----> większe skupienie na precyzji 
  • oszczędność czasu - nie trzeba tracić czasu na dojazd/dojście, nie trzeba kończyć szybciej treningu, by zdążyć dojechać/ dojść do domu na godzinę posiłku, w skrócie - dłuższy trening <3
  • nie ograniczają Cię godziny otwarcia klubu - ćwiczysz kiedy chcesz, kiedy Tobie wygodnie
  • ćwiczysz jak długo chcesz - nie martwisz się tym, że dziś poniedziałek i na siłowni będzie przeludnienie albo nie będzie wolnych maszyn, hantli czy sztangi 
  • oszczędność pieniędzy - wydasz raz, a porządnie ;) kupując sobie obciążenie, skakankę, rowerek czy cokolwiek innego; ewentualnie zawsze można dokupić sobie sprzęt później, ale to i tak wyniesie nas mniej, niż kupowanie co miesiąc karnetu na siłownię

Ja zaczynałam w domu, ponieważ nie miałam potrzeby chodzenia na siłownię. Na początku ćwiczyłam bez obciążenia. Gdy wkręciłam się w treningi z obciążeniem, nawet nie myślałam o tym, by iść na siłownię. Podobało mi się w domu i do teraz nie zamieniłabym swojej domowej siłowni na inną. Preferuję trening z wolnym obciążeniem, więc nawet nie mam potrzeby, by zmieniać swoje miejsce treningowe <3



MOJE SKARBY <3 :









Dostaję także pytania, czy układam sobie sama treningi. Tak, sama układam sobie treningi :) wkrótce chcę być trenerką, więc na kimś się muszę uczyć :D 

~~~

Polecam również treningi na świeżym powietrzu :) bieganie, rolki, rower, pływanie itp. - każda aktywność jest dobra. Popularne stały się siłownie na wolnym powietrzu :) aż miło się patrzy, gdy starsi ludzie ruszają się, ćwicząc właśnie tam!
 Są wakacje, wykorzystujmy ten czas aktywnie, nasz organizm się z pewnością ucieszy, nie wspomnę już o ciele i psychice :) 

Jaki Wy rodzaj aktywności oraz jakie miejsce na daną aktywność preferujecie?  Piszcie w komentarzu :)

niedziela, 17 lipca 2016

Moja metamorfoza :)

W tym poście pokażę Wam, na jakie zapracowałam sobie efekty. Są to rezultaty treningów w domu (tylko raz poszłam na siłownię). W domu ćwiczę z obciążeniem, jest ono zależne od ćwiczenia, wiadomo :) Czasem wykonam jakiś trening z Chodakowską, naprawdę polecam! Wiem, że dużo osób nie lubi z nią ćwiczyć... Do tego jem regularnie i zdrowo, nie wydziwiam z tym jakoś bardzo. Szukam po prostu zdrowych zamienników + czytam skład każdego produktu. Nie liczę kalorii. Brnę przez to "na sucho", nie biorę suplementów, odżywek. Uznaję tzw. "cheat meal day" :)

Przedstawię zdjęcie (tylko jedno, bo reszta przepadła :/) w wersji DAGA_FAT:


Jak widać, miałam trochę tłuszczu, szczególnie na brzuchu. Na szczęście w miarę szybko wpadłam na to, by ten tłuszcz zamieniać na mięśnie! :D ("tłuszcz zamieniać w mięśnie" ---> przenośnia)

____________________________________ 
 Oto efekt pracy, która trwała ok 6 miesięcy :) w grudniu napisałam (na IG), że rok... Była to pomyłka.















Wyleczyłam się również z płaskiego tyłka. 
Do czasu, kiedy robiłam te ostatnie zdjęcia, ćwiczyłam tylko brzuch, pośladki i kardio + treningi z Chodakowską.
Na początku grudnia zaczęłam ćwiczyć jeszcze bicepsy, potem tricepsy, barki i plecy :) 
















Zaprezentuję teraz kilka aktualnych zdjęć :)

  1. BICEPS 
  2. PLECY, BARKI 

  3. BRZUCH 


  4. POŚLADKI 





Trochę Was dziś zasypałam tymi zdjęciami :D pokażę jeszcze mały collage:




Jak widać, wszystko można osiągnąć. Wystarczy chcieć :) Nie warto szukać wymówek, wiem z własnego doświadczenia.

Nie jest to jeszcze moja wymarzona figura, ale wiem, że będzie już tylko lepiej :) poza tym rezultaty zeszły na drugi plan, teraz najważniejsze jest to, że trening jest przyjemnością i "bawię się" tym. Mimo wszystko, najbardziej nie cieszy mnie moja forma, ale przemiana wewnętrzna, jestem teraz pewna siebie i w końcu nie mam problemu z samoakceptacją.
Podkreślę drugi raz, że są to efekty ćwiczeń w domu :)

Mam nadzieję, że kogoś zmotywuje mój mały progress :))

czwartek, 14 lipca 2016

Początki są trudne

Siemka, jestem Daga. Prowadzę aktywny i zdrowy styl życia. Ćwiczę głównie z obciążeniem, ale robię to w domu. Aktualnie jestem na etapie zdobywania wiedzy, napiszę tak ogólnie - o zdrowym stylu życia, anatomii człowieka. Ostatnio sporo czytam na tematy związane z siłownią, zdrowym odżywianiem itp. W miarę możliwości, będę się rozwijać, by w przyszłości robić to, o czym marzę. WARTO SPEŁNIAĆ MARZENIA!


 Dostaję wiele wiadomości z pytaniem: "Jak się zmotywowałaś?". Niektórzy piszą, że nie potrafią się zmobilizować itp...

 No cóż... Prawda jest taka, że każdy zaczyna od zera. Każdy człowiek, który chce coś osiągnąć, przechodzi przez ten trudny okres w życiu, jakim jest mobilizacja. Wiem coś o tym.

MOTYWACJA jest siłą wewnętrzną! Każdy z osobna musi znaleźć w sobie tę siłę.

O motywacji, wyznaczeniu sobie celu i sukcesie będę pisać w następnych postach :)

W tym poście chcę zwrócić szczególną uwagę na to, jaki był mój początek i co skłoniło mnie do założenia bloga.

Od małego miałam do czynienia ze sportem. Gdy byłam mała, biegałam na podwórku, jeździłam na rowerze czy rolkach, ruch nie był mi obcy. W podstawówce zaczęłam grać w koszykówkę, skończyło się to amatorskim graniem na osiedlowym boisku. Żałowałam, że nie zapisałam się do jakiegoś klubu.
Kiedy poszłam do gimnazjum, mniej się ruszałam, było to spowodowane brakiem czasu. W końcu, jak większość nastolatek - wpadłam w kompleksy... Przez dłuższy czas nic z tym nie robiłam, po prostu żyłam sobie z zaniżoną samooceną. Dopiero w ostatniej klasie zaczęłam robić jakieś przysiady i brzuszki, trochę ćwiczyć z Ewą Chodakowską, która od początku jest moją największą motywacją. Po jakimś czasie, chłopak dał mi hantle (2x3kg i 2x5kg), zaczęłam robić to, co wcześniej, ale z hantlami. Nie przynosiło mi to jakichś wymarzonych rezultatów, ponieważ w ogóle się tym nie interesowałam i nie wiedziałam, jakie robię błędy... Ćwiczyłam 7 dni w tygodniu, w dodatku ciągle to samo i nie odżywiałam się ani zdrowo, ani regularnie. Kiedy dotarło do mnie, co robię źle, zaczęłam stopniowo to zmieniać. Było lepiej, ale i tak nie byłam z siebie mega zadowolona. Wiele razy upadałam, wiele razy się podnosiłam i tak też przez prawie całą pierwszą klasę liceum (w dalszym ciągu nie przywiązywałam wagi do tego, co jem)...
Nadszedł czas, kiedy wstałam o wiele silniejsza. Silniejsza stała się również moja wola, co pozwoliło mi przestać z podjadaniem np. słodyczy. Poszperałam trochę w internecie, znalazłam nowe ćwiczenia i ponownie zaczęłam ćwiczyć z hantlami, które podarował mi chłopak. Do tego zaczęłam inaczej się odżywiać. Było coraz lepiej. Miałam gorsze dni, jak każdy, ale byłam z siebie naprawdę dumna. Zauważałam efekty, które do dziś nie pozwoliły mi przestać. W listopadzie 2015, zakupiłam nowe hantle, ale już takie normalne, w których mogę zmieniać obciążenie. W kwietniu 2016, dokupiłam sobie sztangę.
Wiem już, że póki zdrowie nie stanie mi na przeszkodzie - nie przestanę. Mam plany, ambicje, cele. Wiążę przyszłość z tym, co robię. W końcu odnalazłam swoją drogę, pasję. KOCHAM DZIEŃ, W KTÓRYM TEN PRZYKRY OBOWIĄZEK PRZERODZIŁ SIĘ W PRZYJEMNOŚĆ, COŚ CO POKOCHAŁAM.
Aktualnie, najbardziej motywują mnie wiadomości, które dostaję: "Jesteś moją motywacją.", "Super efekty!", "Idealna figura!" itp. W życiu bym nie pomyślała, że inni docenią mój wysiłek, będą chwalić moje efekty.
Pamiętajcie, początki są trudne, ale nie warto rezygnować z osiągnięcia celu.

Teraz napiszę, co skłoniło mnie do założenia bloga.
Dostaję dużo wiadomości z podobną treścią, podobnymi pytaniami. Przyznam, że nie mam czasu na odpisywanie na każdą z osobna. Postanowiłam założyć bloga, na którym będę pisać, jakie ćwiczenia wykonuję, będę odpowiadać na najczęściej zadawane mi pytania oraz postaram się motywować.